Pamietniki (nie)przypadkowego emigranta, czyli jak sie zyje z dala od domu... rozdzial Nowa Zelandia.
Święta Wielkanocne nas zaskoczyły tak, że nawet nie zdążyłem o tym wcześniej wspomnieć... dzisiaj odchorowujemy weendowe obżarstwo.Zastanawiam się w jaki sposób można zmierzyć udane święta.Jeśli jedną z miar jest pełny brzuch... w tej kwestii, właściwie już od czwartku, bijemy z orzechem rekordy... teraz MUSIMY odpokutować na siłowni cięzki ćwiczeniami... Inna miarka świąteczna, pogoda, w tym roku trochę nawaliła. W zeszłym roku kąpaliśmy się jeszcze w oceanie, w tym roku jedynie udało się uniknąć deszczu... o moczeniu dupska w oceanie można było zapomnieć... zimno jak cholera. Na szczeście wczoraj udało nam się zaliczyć bardzo przyjemny spacer na plaży Takapuna... przynajmniej jeden wysiłek fizyczny... :D Ogólnie święta można zaliczyc do udanych, z przykrością jednak przyznam, że chyba zapomnieliśmy tak na prawde jak wygląda tradycyjna polska wielkanoc... jak to można zmierzyć?